Jak odzyskuję kasę z zakupów online?
miesięcznie, a wszystko dzięki najlepszemu programowi cashback


Cześć, tu Ania! Jakiś czas temu w naszej grupie zaczęło się gorące dyskutowanie o nowym cle na paczki spoza Unii Europejskiej. Ludzie piszą „no i po tanich zakupach”, „koniec z Temu”, „czy Shein się już nie opłaca?”, „a co z paczkami z UK i USA?”. I rozumiem tę frustrację, bo sama zamawiam czasem drobiazgi dla dzieci albo akcesoria do domu zza granicy – i z Chin, i czasem z UK czy USA. Postanowiłam więc dokładnie sprawdzić, o co w tym cle chodzi, kogo faktycznie dotyczy i – co najważniejsze – jak mądrze planować zakupy, żeby ta zmiana zabolała nas jak najmniej. Bo jedno jest pewne: histerii nie potrzebujemy, ale z odrobiną sprytu da się minąć cło a i przy tym dodatkowo oszczędzić.
Wiele osób kojarzy nowe przepisy celne wyłącznie z Temu, Shein czy AliExpress, bo to właśnie chińskie platformy generują większość małych paczek trafiających do Polski. Ale prawda jest taka, że nowe cło obejmuje wszystkie przesyłki spoza Unii Europejskiej – bez znaczenia, czy paczka jedzie z Shenzhen, z Nowego Jorku, czy z Londynu. Wielka Brytania od Brexitu jest dla celników takim samym „krajem zewnętrznym” jak Chiny czy USA, więc zakupy np. na brytyjskich sklepach internetowych albo na amerykańskim Amazonie czy eBayu podlegają dokładnie tym samym zasadom.
Innymi słowy: jeśli zamawiasz kosmetyki z ameryki, ciuchy z brytyjskiego second-handu online albo gadżety z chińskiej platformy – od 1 lipca 2026 roku dotyczy Cię to samo cło – czyli dodatkowe 3 euro za każdą osobną pozycję w koszyku.
Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska zlikwidowała wieloletnie zwolnienie z cła dla paczek o wartości do 150 euro sprowadzanych spoza UE – niezależnie od kraju pochodzenia. Wcześniej taka paczka, nawet za 5 czy 10 złotych, wjeżdżała do Polski bez żadnych dodatkowych opłat. Teraz jest inaczej: za każdą pozycję towarową w zgłoszeniu celnym trzeba zapłacić ryczałtowe cło w wysokości 3 euro, czyli w praktyce ok. 13 złotych.
Ważne – i to jest coś, o czym mało kto pisze jasno – pozycja to nie to samo, co sztuka towaru. Jeśli zamówisz np. pięć takich samych par skarpetek tego samego koloru i rozmiaru, to dla urzędu celnego to jedna pozycja i zapłacisz 3 euro cła – bez znaczenia, czy paczka jedzie z Chin, z USA czy z UK. Ale jeśli w tej samej paczce znajdzie się koszulka, książka i zabawka – to już trzy różne pozycje, czyli 9 euro cła. Czasem opłata celna potrafi przewyższyć wartość samej paczki.
Do tego dochodzi jeszcze planowana od listopada 2026 dodatkowa unijna opłata manipulacyjna (mówi się o kwocie rzędu 2-4 euro) oraz osobno naliczany VAT, który nigdy nie był objęty tym zwolnieniem – niezależnie od tego, skąd nadawana jest przesyłka.
Oto przykład, który pozwala wszystko dobrze zobrazować:
Widać więc od razu, że kluczem do oszczędzania nie jest rezygnacja z zakupów zagranicznych, tylko mądre ich planowanie – niezależnie od tego, z jakiego kraju zamawiasz.
Wiele osób szuka sposobu, jak nie płacić cła przy zakupach z Chin, USA czy UK. Prawda jest taka, że duzi sprzedawcy już to zrobili za nas – i robią to całkowicie legalnie. Zamiast wysyłać każde zamówienie osobno prosto zza granicy, coraz więcej platform (nie tylko chińskich, ale też amerykańskich czy brytyjskich) przenosi towar hurtowo do własnych magazynów w Unii Europejskiej – np. w Polsce czy w Niemczech. Cło opłacane jest wtedy raz, przy imporcie całej hurtowej partii, a paczka do Ciebie jedzie już z magazynu w UE i nie jest obciążana nowym cłem 3 euro przy przekraczaniu granicy.
Co to oznacza dla Ciebie jako osoby kupującej? Że to nie Ty musisz kombinować, tylko warto świadomie wybierać, skąd realnie wysyłana jest Twoja paczka. A oto kilka praktycznych, w pełni legalnych sposobów, żeby nie płacić cła albo płacić jak najmniej:
Chcę być z Wami szczera – nie ma legalnego sposobu po stronie kupującego, żeby po prostu nie płacić cła, jeśli paczka faktycznie wjeżdża spoza UE jako osobna przesyłka, bez względu na to, czy nadawcą jest sklep z Chin, USA czy UK. Ale jest mnóstwo sposobów, żeby zapłacić mniej albo w ogóle nie być objętą tą opłatą, jeśli kupujesz z głową i wiesz, na co zwracać uwagę.
I tu dochodzimy do rzeczy, którą uwielbiam najbardziej, czyli do odzyskiwania pieniędzy z zakupów, które i tak robię. Oczywiście przerzuciłam się w większości na zakupy wysyłane lokalnie, bo często cło przewyższałoby wartość mojego koszyka. A jak już zamawiam z Chin, USA czy UK, gdzie paczka objęta jest cłem, to korzystam ze sprawdzonego tricku, który pozwala mi dodatkowo obniżyć koszty. Często pokryć cło, czyli tak jakbym go nie płaciła wcale.
Dokładnie po to włączam swój ulubiony i zarazem najlepszy cashback przy zakupach online – zamiast szukać kuponu na 3% zniżki, który i tak często jest już wliczony w cenę, wolę dostać realny zwrot części wydanych pieniędzy na swoje konto. To działa tak samo przy zakupach na chińskich platformach, jak i na amerykańskich czy brytyjskich sklepach, a nawet u polskich sprzedawców – wchodzisz do sklepu przez platformę cashback lub włączasz cashback w aplikacji/w przeglądarce internetowej przed zakupami, robisz zamówienie jak zwykle, a po określonym przez sklep czasie masz zwrot części kwoty.
Przy rosnących kosztach paczek z zagranicy to moim zdaniem jeden z najbardziej sensownych sposobów, żeby zniwelować efekt nowego cła – bez rezygnowania z zakupów, które i tak się robi. Dlaczego? Otóż zamawiając z Shein ubrania za ok 350 zł, gdzie w koszyku znajdą się 2 większe pozycje (kurtka i spodnie), cło wyniesie nas 26 zł, a dzięki cashback LetyShops, można odzyskać z takiego zakupu 23 zł. Czyli praktycznie tak, jakbyśmy nie płacili cła. A sklepów ze zwrotami jest ponad 3500. W tym 500 największych polskich.
👉 Jeśli jeszcze nie korzystasz z cashbacku, zapraszam Cię do zapisania się do sprawdzonego przeze mnie programu, którego używam ponad 4 lata. W każdym roku odzyskuję od 1000 do 1500 zł za zakupy, które i tak muszę zrobić z Polski, Chin, USA czy UK.
Nie. Nowe przepisy obejmują wszystkie przesyłki spoza Unii Europejskiej o wartości do 150 euro – niezależnie od kraju pochodzenia. Dotyczy to zarówno Chin (Temu, Shein, AliExpress), jak i USA czy Wielkiej Brytanii, która po Brexicie jest traktowana jak kraj spoza UE.
Od 1 lipca 2026 roku. Nowe przepisy mają charakter przejściowy i obowiązywać będą do 1 lipca 2028 roku, kiedy planowana jest kolejna, jeszcze większa reforma unijnego systemu celnego.
Ryczałtowe cło wynosi 3 euro (ok. 13 zł) za każdą pozycję towarową w przesyłce o wartości do 150 euro. Kilka identycznych produktów w jednym zamówieniu liczy się jako jedna pozycja, bez względu na kraj nadania.
Tak. Nowe cło 3 euro nie zastępuje podatku VAT – ten był i nadal jest naliczany osobno, niezależnie od wartości przesyłki i kraju, z którego nadawana jest paczka.
Tak, jeśli towar wysyłany jest z magazynu znajdującego się już na terenie Unii Europejskiej – wtedy cło zostało rozliczone wcześniej, przy imporcie większej partii towaru, a nie przy dostawie do konkretnego klienta. Dotyczy to zarówno sprzedawców z Chin, jak i sklepów z USA czy UK, które prowadzą magazyny w Europie. Warto sprawdzać lokalizację wysyłki przy produkcie.
Zapłacone cło i VAT nie są zwracane, nawet jeśli oddasz zamówiony produkt. Dlatego warto kupować bardziej przemyślanie niż wcześniej, bez względu na to, skąd zamawiasz.
