Jak odzyskuję kasę z zakupów online?
miesięcznie, a wszystko dzięki najlepszemu programowi cashback


Nowe cło na produkty z Chin. O co w tym chodzi, ile na tym stracimy i czy faktycznie jest potrzebne? Całość rozchodzi się o nowe cło na paczki z Chin. Wpadło mi w oczy z dziesięć artykułów w ostatnim tygodniu, więc usiadłam wieczorem z herbatą i przekopałam to porządnie, żeby sprawdzić, czy też na tym stracę.
Bo szczerze? Ja też zamawiam na Temu akcesoria do rękodzieła, jakieś pierdołki do domu czy na działkę, czasem coś na AliExpress, a nawet Shein. Nie jestem typem, co kupuje wszystko lokalnie, liczę, sprawdzam gdzie najbardziej mi się opłaca i wtedy kupuję. Lubię dobrą okazję, ale lubię też wiedzieć, na czym stoję.
Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska zlikwidowała zwolnienie z cła dla paczek spoza Unii o wartości do 150 euro. Do tej pory takie przesyłki – a większość naszych zakupów z Temu, Shein czy AliExpress w to wchodzi – w ogóle nie były obłożone cłem. Teraz jest inaczej.
Nowa zasada: 3 euro cła za każdą pozycję towarową w paczce. Nie za całą paczkę, tylko za każdą kategorię produktu (czyli towar o tym samym kodzie celnym, opisie i pochodzeniu). To ważne rozróżnienie, bo od niego zależy, ile realnie zapłacicie.
Przykład z życia: zamawiacie dla dzieci dwie różne bluzki, jedną parę butów i zabawkę – to są cztery różne pozycje, więc teoretycznie 4 x 3 euro = 12 euro cła do paczki, która może być warta niewiele więcej. Ale jeśli zamawiacie 5 sztuk tej samej bluzki w różnych rozmiarach – to nadal jedna pozycja, czyli jedno 3-euro cło.
To przejściowe rozwiązanie ma obowiązywać do 1 lipca 2028 roku. Potem UE chce wprowadzić docelowy system (unijne centrum danych celnych), gdzie cło będzie liczone procentowo od wartości towaru, już od pierwszego euro, bez żadnego limitu 150 euro. Czyli to, co mamy teraz, to tak naprawdę łagodniejsza wersja tego, co nadejdzie za dwa lata.
Bo skala zrobiła się absurdalna. Do UE trafiało w 2022 roku około 1,3-1,4 miliarda małych paczek rocznie, a w 2025 już blisko 6 miliardów – z czego około 90% z Chin. Sprzedawcy notorycznie zaniżali wartość towarów albo dzielili większe zamówienia na mniejsze paczuszki, żeby zmieścić się w zwolnieniu z cła. Do tego dochodzi sprawa bezpieczeństwa – kontrole wykazały, że spora część kosmetyków, zabawek i suplementów z takich przesyłek po prostu nie spełniała unijnych norm. Więc to nie jest tylko „dokopanie kupującym”, tylko próba uszczelnienia systemu, który był dziurawy jak sito.
I tu robi się śmiesznie, bo nie minął tydzień, a duże platformy już mają plan B. Zamiast wysyłać każdą paczkę osobno z Chin, przerzucają towar hurtowo do własnych magazynów w Unii Europejskiej, a dopiero stamtąd wysyłają do nas. Cło płaci się wtedy raz, od całej hurtowej dostawy, a nie od każdej pojedynczej paczki klienta.
Co to oznacza dla Was w praktyce? Jeśli produkt, który kupujecie, jest wysyłany z takiego lokalnego magazynu w Europie (a nie bezpośrednio z Chin), nowe cło Was może w ogóle nie dotyczyć. Coraz częściej przy zakupie zobaczycie informację, skąd faktycznie wysyłana jest przesyłka – warto na to zerknąć przed kliknięciem „kupuję”.
Szef Krajowej Administracji Skarbowej mówił wprost, że formalnie cło płaci sprzedawca lub zgłaszający towar, a nie konsument bezpośrednio. Ale to, kto pokryje ten koszt, to już decyzja biznesowa platformy. Realistyczny scenariusz jest taki: przy tanich, drobnych zamówieniach to my dopłacimy w cenie towaru, a przy droższych zakupach sprzedawca może wziąć koszt na siebie, żeby nie stracić klienta.
Do tego warto wiedzieć, że od 1 listopada 2026 roku ma dojść jeszcze dodatkowa unijna opłata manipulacyjna na towary sprzedawane na odległość. Szczegółów na razie brak, ale sygnał jest jasny – zakupy z Chin będą się stopniowo, ale konsekwentnie, drożeć.
Nie panikuję i nie rezygnuję z Temu czy AliExpress, bo dalej zdarzają się tam naprawdę dobre okazje. Po prostu kupuję trochę mądrzej niż rok temu:
1. Sprawdzam, skąd wysyłana jest paczka. Jeśli produkt idzie z lokalnego magazynu w Polsce czy w innym kraju UE, cło mnie nie dotyczy. Coraz więcej ofert to właśnie takie przesyłki – warto filtrować oferty z opcją szybkiej wysyłki z Europy, bo one często omijają nowe opłaty.
2. Konsoliduję zamówienia. Zamiast kupować bluzkę dziś, a skarpetki za tydzień w osobnych paczkach, staram się zebrać wszystko w jedno zamówienie i – jeśli to możliwe – w ramach tej samej kategorii towarowej. Kilka sztuk tego samego produktu w różnych rozmiarach to jedna pozycja celna, czyli jedno 3-euro cło zamiast kilku.
3. Liczę realną cenę, nie tylko tę na stronie. Przy zamówieniach za kilkanaście złotych to dodatkowe 3 euro (czyli jakieś 13 zł) potrafi zjeść cały sens okazji. Zanim kliknę „kupuję”, robię sobie w głowie proste działanie: cena produktu + ewentualne cło = czy to nadal się opłaca w porównaniu do sklepu stacjonarnego albo polskiego sklepu internetowego.
4. Nie rezygnuję z cashbacku. To mój ulubiony sposób oszczędzania na zakupach online i tu nic się nie zmienia. Zanim cokolwiek kupię – czy to na Temu, AliExpress, czy w zwykłym sklepie – najpierw sprawdzam w swoim programie cashback, czy dana platforma jest w nim dostępna. Kilka procent zwrotu z zakupów to i tak realna oszczędność, która częściowo zrekompensuje nowe opłaty celne. To nie są duże pieniądze przy pojedynczym zamówieniu, ale w skali roku, przy regularnych zakupach, robi się z tego zauważalna kwota. Mój ulubiony to cashback LetyShops.
5. Porównuję z polskimi sklepami zanim kupię „z automatu” z Chin. Czasem się okazuje, że po doliczeniu cła cena wcale nie jest niższa niż w krajowym sklepie, który akurat ma promocję albo gdzie mam zniżkę z kodu rabatowego. Warto sprawdzić oba warianty, zamiast z przyzwyczajenia wracać zawsze do tej samej platformy.
6. Śledzę informacje na bieżąco. To wszystko jest świeże – przepisy weszły dosłownie kilka dni temu, a platformy już reagują i zmieniają swoje modele logistyczne. Możliwe, że za pół roku zasady gry będą wyglądać inaczej niż dziś, więc warto co jakiś czas zerknąć, czy coś się zmieniło, zanim złożymy większe zamówienie.
Nie jest tak źle, jak niektóre nagłówki sugerują, ale nie jest też tak, że można to zignorować. Nowe cło realnie podnosi koszt drobnych zakupów z Chin, szczególnie tych za kilkanaście-kilkadziesiąt złotych, gdzie 3 euro robi największą różnicę. Z drugiej strony platformy już szukają obejść, więc część zakupów – zwłaszcza z lokalnych magazynów w UE – może w ogóle nie być dotknięta nową opłatą.
Moja rada jest taka sama jak zawsze: przelicz, czy Ci się to opłaca. A jeśli już kupujesz – zrób to przez cashback, bo te kilka procent zwrotu to i tak najprostszy sposób, żeby odzyskać część tego, co i tak wydasz.
Daj znać w komentarzu, czy też zauważyłeś/aś już zmiany w cenach na Temu albo Shein – ciekawa jestem, jak to wygląda u Ciebie.
Obecnie wysokość cła to 3 euro za każdą osobną pozycję w koszyku o wartości poniżej 150 euro. Od 1 lipca 2028 roku cło naliczane będzie procentowo od wartości towarów.
Aby uniknąć płacenia cła na Temu, Shein, AliExpress i innych chińskich platformach, zakupów należy dokonywać z lokalnych magazynów lub od lokalnych sprzedawców dostępnych na tych platformach.
Chodzi o ograniczenie ilości zamawianych paczek, które zalewają rynek europejski. W 2025 roku do Europy napłynęło ponad 5 miliardów małych paczek z chin, które mocno wpłynęły na ceny u lokalnych sprzedawców oraz u przewoźników.
Wystarczy zamawiać większe ilości produktów, czyli zastanowić się, czy w ciągu roku będzie nam potrzebne więcej sztuk danego produktu i zamówić zapas na dłuższy okres czasu. Zamawiając 12 sztuk tego samego produktu, cło zapłacimy tylko 1 raz, natomiast zamawiając 12 razy pojedynczo ten produkt, cło zapłacimy aż 12 razy.
masakrycznie drogo wychodzi teraz na temu przez to cło, chciałam zamówić drobiazgi do rękodzieła i za cło wychodzi więcej, niż za same produkty, mam nadzieję że moje ulubione akcesoria szybko trafią do magazynów w europie i będzie można kupować na temu bez cła bo to jakaś masakra jest
Marto, na chwilę obecną jedyny sposób na to by nie płacić cła na Temu jest właśnie wybieranie produktów, które są albo od lokalnych sprzedawców, albo będą wysyłane z magazynów europejskich. Niestety, może to potrwać wiele miesięcy nim najpopularniejsze przedmioty zostaną przeniesione + ich koszt na pewno wzrośnie
jak ominąć cło na temu? wystarczy zamawiać produkty z magazynów lokalnych temu, tylko trzeba uważać, bo niekiedy są droższe niż na samym allegro
Dokładnie, tak jak zauważyłeś Piotrze, często te z magazynu lokalnego są droższe niż kupowane u nas ana innych platformach, najczęściej Allegro. Tak czy siak, nadal warto włączać cashback, czy to na Temu czy Allegro – bo skoro i tak kupujemy, to czemu by nie odzyskać części z powrotem?