Jak odzyskuję kasę z zakupów online?
miesięcznie, a wszystko dzięki najlepszemu programowi cashback


Cześć, tu Ania od oszczędzania! Od 1 lipca 2026 roku na paczkach z Shein trzeba liczyć się z dodatkowym cłem – i widzę, że wiele osób pyta, ile to właściwie kosztuje i czy w ogóle jeszcze opłaca się tam kupować. Sama zamawiam na Shein regularnie – ciuszki dla dzieci, czasem coś do domu – więc temat dotyczy mnie tak samo jak was. Usiadłam więc i sprawdziłam wszystko krok po kroku, żeby wyjaśnić o co chodzi z tym cłem, od kiedy obowiązuje i jak go nie płacić. 😊
Od 1 lipca 2026 roku Unia Europejska zlikwidowała stare zwolnienie z cła dla paczek o wartości do 150 euro. Do tej pory taka paczuszka z Shein, nieważne czy za 20 zł, czy za 400 zł, po prostu przechodziła przez granicę bez żadnych dodatkowych opłat. Teraz to się skończyło.
Nowa zasada niby jest prosta, ale w praktyce wprowadza nieco zamieszania: za każdą pozycję towarową (czyli inny rodzaj produktu, z innym kodem celnym) w przesyłce dolicza się 3 euro cła. Jeśli zamówię dwie identyczne bluzki w różnych rozmiarach – to jedna pozycja, jedno cło. Ale jeśli w tej samej paczce wpadnie mi bluzka, skarpetki i etui na telefon – to już trzy różne pozycje, czyli 9 euro doliczonego cła, do tego osobno VAT. Przy zamówieniu za 60-70 zł taka dopłata potrafi zaboleć.
To rozwiązanie ma być tymczasowe – ma obowiązywać od lipca 2026 do lipca 2028 roku. Potem wejdzie docelowy system, w którym zniknie próg 150 euro i cło będzie liczone od pierwszego euro wartości towaru, według normalnych stawek procentowych. Więc to, co mamy teraz, to dopiero rozgrzewka. Potem będzie jeszcze drożej.
A czemu to w ogóle zostało wprowadzone? Otóż chińskie platformy zaczęły masowo zalewać UE małymi przesyłkami, a w samym 2025 roku było ich ponad 5 miliardów. Tak, 5 miliardów małych paczek o wartości poniżej 150 euro. Dla porównania w 2022 był to „zaledwie” jeden miliard. Konsumpcjonizm wziął górę.
I teraz najciekawsza część, bo śledząc temat, natrafiłam na coś, co mnie trochę zaskoczyło. Shein poszedł inną drogą niż mogłoby się wydawać. Zamiast wysyłać każdą paczkę osobno prosto z Chin (co teraz oznaczałoby cło przy każdym zamówieniu), firma postawiła na własne centrum logistyczne pod Wrocławiem – ogromny obiekt, który ma docelowo zajmować kilkaset tysięcy metrów kwadratowych.
Dzięki temu towar trafia do Polski hurtowo, w wielkich partiach, cło jest opłacane raz na granicy za całą dostawę, a potem paczki do nas, klientów, wychodzą już z magazynu w Polsce – bez dodatkowego cła przy odbiorze. W praktyce oznacza to, że sporo zamówień z Shein wcale nie zostanie objętych tą nową opłatą 3 euro za pozycję, bo produkt w momencie zamawiania będzie już na terenie UE, i to z takiego magazynu trafił do naszego paczkomatu lub kuriera. Ceny takich produktów mogą być jednak wyższe, niż zamawiane bezpośrednio z Chin, bowiem platforma musi zrekompensować sobie pokryte cło za przerzut do UE.
Temu i AliExpress robią coś podobnego, tylko stawiają bardziej na lokalnych sprzedawców z towarem już w Europie, a nie na własny magazyn. Ale zasada jest ta sama: kto ma towar już po unijnej stronie granicy, ten omija nowe cło. To wszystko pokazuje, jak chińskie giganty sprytnie próbują ominąć unijne obostrzenia. Warto też sprawdzić, jak ominąć cło na Temu w moim wcześniejszym wpisie.
Tak, na SHEIN dalej opłaca się kupować mimo obowiązującego cła, ale trzeba jednak pamiętać o tym, że:
Oto porównanie dwóch przykładowych koszyków, kiedy cło będzie bardziej odczuwalne, a kiedy zgubi się na tle zamówienia.
Koszyk 1:
Wartość koszyka to 43 zł, jednak w koszyku są 4 różne pozycje, więc trzeba doliczyć czterokrotnie opłatę cła w wysokości 3 euro, czyli dodatkowe ok. 52 zł. W tym przypadku wartość cła przewyższa wartość zamówienia, które łącznie kosztować będzie 95 zł.
Koszyk 2:
Wartość koszyka to 350 zł, w koszyku są 2 pozycje, za które cło zapłacimy dwukrotnie. W tym przypadku to dodatkowe ok. 26 zł gubi się w całym koszyku, szczególnie jak te same produkty w polskich sklepach potrafią kosztować dwa razy tyle. A włączając dodatkowo cashback 6.5%, można odzyskać prawie 23 zł. Czyli praktycznie pokryć ewentualnie opłacone cło. Jeśli zamawiamy z UE, to te 23 zł to czysty zysk dla Ciebie. 😊
Nie jestem osobą, który panikuje i od razu rezygnuje z ulubionego sklepu. Wolę dostosować strategię. Oto co ja robię:
Zakupy na Shein nie znikną z mojego życia, bo wciąż bywają tańsze i mają fajne rzeczy dla dzieci, których nie znajdę w naszych sklepach. Ale zmieniam podejście: sprawdzam skąd faktycznie jedzie paczka, planuję zamówienia mądrzej, łączę je z cashbackiem i kodami rabatowymi, i nie dam się ponieść fali paniki, że „koniec z Shein”. To nie koniec – to po prostu inny etap, w którym trzeba kupować z głową, a nie kupować dużo bo akurat trwa wyprzedaż zbędnych pierdół, które i tak potem zalegają w szafie.
Dajcie znać w komentarzu, czy wasze ostatnie paczki z Shein przyszły już z magazynu w Polsce, czy prosto z Chin – ciekawa jestem, jak to wygląda u was.
A oto mój sprawdzony cashback LetyShops, który pozwala mi odzyskać 6.5% wartości każdych zakupów z Shein. Po co przepłacać, jak można oszczędzać?
Za każdą osobną pozycję w koszyku zapłacisz dodatkowe 3 euro dla zamówień poniżej 150 euro. Od 1 lipca 2028 roku cło naliczane będzie procentowo od wartości towarów. Dotyczy to zamówień bezpośrednio z Chin, a nie tylko wysyłanych z magazynów w UE.
Aby nie płacić cła za zakupy na Shein, należy wybierać te produkty, które są już ulokowane w magazynach na terenie UE. Shein masowo sprowadza swoje produkty do Europy, dzięki czemu kupujący nie ponoszą kosztów cła bezpośrednio.
Na karcie produktu znajdziesz informację, skąd wysyłany jest dany produkt. Jeżeli widnieje informacja „Magazyn UE”, cło nie powinno być naliczone.

